KOŚCIERZYNA
Data: 2007-12-11

Drugie spotkanie w Bibliotece Publicznej w Kościerzynie było wspaniałe. Dzieci przywitały mnie gradem pytań, opowiadały o sobie, ale największe wrażenie zrobił na mnie Krystianek. Rzadko zdarza się, że po spotkaniu się rozpłaczę, a po tym właśnie tak było. Nie tylko ja płakałam, ale również pani Dyrektor, której tę tajemnicę zawierzyłam. Na szczęście, bo okazuje się, że pani Dyrektor, to dobra wróżka, tysiąc razy lepsza ode mnie. Już mówię o co chodzi. Otóż, gdy składałam dzieciom autografy i rozmawialiśmy sobie troszeczkę o naszych tajemnicach podszedł do mnie chłopiec z drugiej klasy, zwinął dłonie w trąbkę, przytulił się do mnie jak mały psiaczek i szepnął wprost do ucha: proszę pani, jak ja pragnę być dobrym uczniem. Mam prawie same jedynki i dzieci mi dokuczają. No to musiałam zdradzić Krystiankowi moją tajemnicę, że tak nie lubiłam matematyki, że matmy zawsze na koniec roku musiałam poprawiać ocenę i to z wielkim trudem. Pani od matematyki mnie nie lubiła i raz dostałam dziennikiem po głowie. Powiedziałam, też Krystiankowi, że tylko od niego zależy, czy będzie się dobrze uczył, a wielkim sukcesem jest to, że zdał sobie sprawę, że sam chce. To już bardzo dużo. Po spotkaniu tak sie wzruszyłam, że mi łezki poleciały, a ponieważ byłam z panią Dyrektor na obiedzie, to i ona się rozpłakała. No to sobie popłakałyśmy i okazało się, że pani Dyrektor weźmie Krystianka pod swoją opieke i nauczy wszystkiego. Dziś kiedy to piszę, wiem, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Właśnie rozmawiałyśmy przez telefon i okazało sie, że pani Dyrektor jest prawdziwą wróżką i bardzo kocha dzieci. Tak się cieszę. A mówiłam ci Krystianku, że marzenia zawsze się spełniają. Trzymam za ciebie mocno kciuki, w które nachuchałam na szczęście i bedę sie o ciebie dowiadywać. Pozdrawiam wszystkie dzieci, panie i wszystkich czytelników, którzy przyszli wypożyczyć książki i musieli czekać ponad dwie godziny, aż skończy się spotkanie. Buziaczki, pa pa.