Spotkanie autorskie w Przedszzkolu w Zdziechowej, organizowane przez Bibliotekę Publiczną w Zdziechowej. Dość nietypowo rozpoczęte spotkanie, ponieważ, gdy przebrałam sie w mundurek służbowy, czyli mój prześliczny strój wróżki, zastanawiałam się, gdzie by tu się ukryć, co by mnie maluchy nie widziały, gdy będą wchodzic. Sytuacja stała się dość napięta, bo dzieci już było słychać. Przycupnęłam szybciutko za drzwiami. Wciągnęłam brzuch i wstrzymałam oddech, ale pani Dyrektor Przedszkola uznała, że długo w tej pozycji nie wytrzymam i upchnęła mnie w kuchni.
Kucharki spojrzały na moją pulchniutką postać i chyba pomyślały, że wszystko im tu zjem. No więc przyrzekłam, że ja naprawdę nic w kuchni nie podjem, bo jadłam sniadanie. Ach, te kanapeczki z szyneczką i z ogóreczkiem, do dziś was wspominam!
Na głośne: Trzy - czte-ry!!! wyskoczyłam z kantorka kuchennego i... niespodzianka się udała! Dzieci były bardzo zaskoczone. Jednak kiedy już doszły do siebie, obejrzały mnie od stóp do głów (czyli tak naprawdę od złotych sandałków na niewiarygodnie wysokim obcasie - innych nie było - po spiczastą czapkę wróżki) orzekły, że wróżki powinny jednak przychodzić do dzieci ubrane jak ludzie pracujący w Urzędzie Gminy. Ach, te dzieciaki XXI wieku. W ogóle już na wróżkach się nie znają!