Spotkanie autorskie z Czytelnikami na zaproszenie Biblioteki Publicznej w Legionowie. Przed samym spotkaniem siedzę sobie w pokoiku u pani Dyrektor, piję smaczną kawkę, a tu naraz patrzę trzy wróżki po mnie przychodzą. Wróżki niezwykłe, dlatego muszę coś o nich więcejnapisać:
Spotkanie autorskie organizowane przez Centrum Kultury i Współpracy Międzynarodowej ŚWIATOWID miało miejsce na sali małej scenie. Mała sce to moje ulubione miejsce spotkań. Mieści sie w niej 150 dzieci, są wspaniałe, wysokie, czerwone fotele, granatowe obicia ścian, wspaniałe oświetlenie, które wygląda jak z bajki, no i akustyka. Mój szept słychać w najdalszym kąciku sali. Nie musiałam dziś nadwyrężać gardła.
Spotkania autorskie na rok 2007 kończę w mojej ukochanej miejscowości, to znaczy w moim rodzinnym mieście w Elblągu. Spotkanie zorganizowało Centrum Kultury i Współpracy Międzynarodowej ŚWIATOWID. Na spotkaniu rozmawialiśmy wyłącznie o świętach. Przecież święta tuż tuż. Spytałam dzieci, co mam przygotować na wigilijnym stole. Okazało się, że ma być dwanaście potraw (ale wymienionych było duzo więce) barsz czerwony z uszkami (mam tylko nadzieję, że nie z moimi, ja mam śliczne uszy), pierogi z kapustą i z grzybami, kluski z makiem, makowiec, sałatka z groszkiem, karp w galarecie, karp na masełku, sandacz pieczony, ryba po grecku, sałatka owocowa, zupa owocowa, zupa grzybowa, kapusta z grzybami, ziemiaki lub ryż do wyboru, do tego musi być sianko i opłatek. Dowiedziałam się również, że należy zabawiać gości spiewając im kolędy. Aha i usłyszałam dziś wiele kolęd dzieci zaśpiewały chyba z osiem, a niektóre pierwszy raz słyszałam. Spytałam też dzieci, czy wiedzą po co Maryja z Józefem przyszli do Betlejem i, o dziwo, jeden chłopiec wiedział. Tym, którzy nie wiedzą powiem, że był powszechny spis ludności i wszyscy mieszkańcy musieli sie zapisać na listy Cezara Augusta.
Spotkanie autorskie w Bibliotece Publicznej w Kościerzynie. jak ja lubie takie spotkania. Dzieci na mój widok oniemiały. Mówiły mi bez końca jak powinien wyglądać prawdziwy pisarz, a to z brodą, a to w okularach, a to z laską (taką do podparcia) powinien przyjechać, mieć wąsy, garnitur, powinien być piekny, uczony i mądry. Okulary to ja noszę, ale cała reszta - nic z tych rzeczy, nawet nie wiem, czy z ta mądrością u mnie wszystko ok. Na koniec jednak dowiedziałam się, że jestem fajna i śliczna. martwi mnie tylko jedno: bardzo dużo dzieci chce zostać pisarzami i na dokładkę miaja zamiar zabrać się za pisanie baśni. Jak tak dalej pójdzie, to ja na zasiłku skończę - taka konkurencja wyrasta mi w Kościerzynie.
Drugie spotkanie w Bibliotece Publicznej w Kościerzynie było wspaniałe. Dzieci przywitały mnie gradem pytań, opowiadały o sobie, ale największe wrażenie zrobił na mnie Krystianek. Rzadko zdarza się, że po spotkaniu się rozpłaczę, a po tym właśnie tak było. Nie tylko ja płakałam, ale również pani Dyrektor, której tę tajemnicę zawierzyłam. Na szczęście, bo okazuje się, że pani Dyrektor, to dobra wróżka, tysiąc razy lepsza ode mnie. Już mówię o co chodzi. Otóż, gdy składałam dzieciom autografy i rozmawialiśmy sobie troszeczkę o naszych tajemnicach podszedł do mnie chłopiec z drugiej klasy, zwinął dłonie w trąbkę, przytulił się do mnie jak mały psiaczek i szepnął wprost do ucha: proszę pani, jak ja pragnę być dobrym uczniem. Mam prawie same jedynki i dzieci mi dokuczają. No to musiałam zdradzić Krystiankowi moją tajemnicę, że tak nie lubiłam matematyki, że matmy zawsze na koniec roku musiałam poprawiać ocenę i to z wielkim trudem. Pani od matematyki mnie nie lubiła i raz dostałam dziennikiem po głowie. Powiedziałam, też Krystiankowi, że tylko od niego zależy, czy będzie się dobrze uczył, a wielkim sukcesem jest to, że zdał sobie sprawę, że sam chce. To już bardzo dużo. Po spotkaniu tak sie wzruszyłam, że mi łezki poleciały, a ponieważ byłam z panią Dyrektor na obiedzie, to i ona się rozpłakała. No to sobie popłakałyśmy i okazało się, że pani Dyrektor weźmie Krystianka pod swoją opieke i nauczy wszystkiego. Dziś kiedy to piszę, wiem, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Właśnie rozmawiałyśmy przez telefon i okazało sie, że pani Dyrektor jest prawdziwą wróżką i bardzo kocha dzieci. Tak się cieszę. A mówiłam ci Krystianku, że marzenia zawsze się spełniają. Trzymam za ciebie mocno kciuki, w które nachuchałam na szczęście i bedę sie o ciebie dowiadywać. Pozdrawiam wszystkie dzieci, panie i wszystkich czytelników, którzy przyszli wypożyczyć książki i musieli czekać ponad dwie godziny, aż skończy się spotkanie. Buziaczki, pa pa.