WŁÓCZĘGA
Rok wydania: 2006

Zuzanna obudziła się szczęśliwa, jak nigdy przedtem. Ubrała się szybko. Staruszek jeszcze spał. Poszła czym prędzej po zakupy. Idąc nuciła sobie piosenkę.

- Jak lekko mi dzisiaj na duszy. Czy w sobie tę radość zagłuszyć? No, ale nie mogę! Nie mogę i nie chcę! Pragnę się cieszyć się jeszcze troszeczkę.

Z drugiej strony wioski szedł doktor. Nie miał wezwania do chorego, ale wyszedł na spacer, bo nie mógł usiedzieć w domu. On też mówił do siebie:

- Olśnienie to jakieś? No przecież! Jak mogłem tak chodzić po świecie? Nie widzieć Zuzanny, nie słyszeć jej głosu, jej śmiechu, jej wzruszeń, jej serca dobrego nad wszystkie, jej oczu prześlicznych, ich błysków...

 

Polecam, baśń nie tylko o miłości... Miłej lektury.

ILUSTRACJE: